Archiwa tagu: szyldy

Reklama miejska wrocławskich galerii handlowych

galeryjeWe Wrocławiu rywalizują ze sobą liczne galerie handlowe. Ich charakter kształtuje lokalizacja, architektura, dobór marek oraz decyzja jaką ich inwestorzy podjęli w podstawowych założeniach dotyczących ich istnienia „jakie są i dla kogo”. Te założenia na pewno weryfikuje życie i bardzo dużo różnych innych czynników. Jednym z nich jest także strategia marketingowa. Rzeźba Salvadora Dali, Rycerz-Perygryn przed wejściem, rekiny, to wyróżniające elementy dekoracji tych miejsc.

20140325_172036Billboard z ostatniej, wiosennej kampanii Galerii Dominikańskiej.Twarz młodzieńca z hasłem „wiosenna impresja”

gd_billboard-8gd_billboard-10

gd_billboard-3Miejska kampania Galerii Dominikańskiej to gównie billboardy oraz citylighty.  Zazwyczaj głównym elementem reklamy jest modelka. Są to przede wszystkim kampanie modowe, raczej kierowane do kobiet (źródło grafik: internet/ agencja effectica)

Galeria Dominikańska powstała w 2001 roku to pierwsza galeria handlowa w centrum miasta oraz pierwsza tego typu galeria w Polsce. Dzięki lokalizacji oraz wieloletniej obecności na rynku to chyba najczęściej odwiedzane miejsce zakupowe w mieście. W 2011 roku przeszła remont, wiele marek musiało opuścić jej mury, pojawiły się zaś nowe. Drugą galerią mieszczącą się nieopodal, także w centrum miasta jest Pasaż Grunwaldzki. Pasaż Grunwaldzki otwarto w 2007 roku. Swoją nazwą nawiązuje do swojej lokalizacji. W tym samym roku klientów zaprosiła do siebie, inwestycja, spółki Jacka Czarneckiego – Arkady Wrocławskie. W budynku zbudowano olbrzymie akwarium, 10 sal kinowych, w tym największa na 550 miejsc. Rok 2007 przynosi także nowe otwarcia, w tym właśnie roku dla klientów otwierają się kolejne pasaże shoppingowe. Wśród nich Magnolia Park – największa zakupowa powierzchnia nie tylko we Wrocławiu, ale na całym Dolnym Śląsku.

bogusiamagnolia_plakat10155687_631249390257627_1106478374_nmpwebheading620x200Magnolia Park do promocji używa rysunkowych postaci. Kreskówkowi bohaterowie tworzą rodzinę Kwiatkowskich. Są to modelowi klienci: mężczyzna i kobieta po czterdziestce, jest dziecko, są nastolatki – cały przekrój wiekowy. Kwiatkowscy pojawiają się na plakatach promocyjnych,informują o akcjach marketingowych – konkretne wydarzenie firmuje postać dopasowana do docelowej grupy. Znaleźć ich można także na informacjach dotyczących aktualnie prowadzonej przebudowy części parku przed wejściem do Magnolii. Postaci rysunkowe to sprytny pomysł pozwalający ujednolicić przekaz, zaoszczędzić na każdorazowych zdjęciach. To także działanie marketingowe celujące we wszystkie najważniejsze modele klienta. Czy jest ono na tyle mocne, by Wrocławianie rozpoznawali rodzinę Kwiatkowskich – to pytanie pozostaje otwarte. (źródło grafik: internet/ Magnolia Park)

Ostatnie kilkanaście lat to wielki bum galeriowy. Kolejne centra handlowe, rosły niemal jak grzyby po deszczu, kolejne, rok za rokiem. Dwa lata później, w 2009 roku zakończono renowację wrocławskiego domu handlowego z 1930 roku, który odrestaurowany zyskał nowe życie pod nazwą Renoma.

pasaz

pasaz_grunwald_billboard-4pasaz_grunwald_billboard-7pasaz_grunwald_billboard-5Billboardy Pasażu Grunwaldzkiego. (źródło grafik: internet/ agencja effectica)

Arkady Wroclawskie

Jedną z najnowszych inwestycji, które niemal pachną jeszcze świeżością są wnętrza handlowe – Sky Tower. Otwarte w 2012 roku. W centralnych częściach miasta jest więc na chwilę obecną 5 dużych Galerii Handlowych. Dodatkowo na peryferiach miasta, funkcjonują od lat jeszcze inne Centra Handlowe: Korona (od 1999 roku), Bielany Wrocławskie (1998) oraz Marino.

529dca743d354_oevent_107506_295494_hugesnooker_mistrzostwa_polski

Plakaty informacyjne Galerii Sky Tower. Na informacjach dotyczących konkursów i eventów – kończy się reklamowa obecność tej galerii w miejskim krajobrazie.

W centrum miasta o uwagę klientów Galerie walczą głównie za pomocą kampanii marketingowych. Te działania podejmują głownie Galerie rozlokowane w mieście. Są to narzędzia pomocnicze, bo decyzje odwiedzin i wynikające z nich decyzje zakupowe są wynikiem wielu złożonych przyczyn. Zapewne głównie lokalizacyjnych, związanych z bliskości miejsca zamieszkania. Moc kampanii i zakres jej wpływu na wybory klientów pozostaje nieodgadniony. Mimo, to warto zatrzymać się nad tymi kampaniami, bo są częstym gościem miejskiego krajobrazu.
Na temat oznakowania zewnętrznego i reklamy miejskiej czytaj więcej na www.cpr.pl oraz www.tektoora.com

Reklama miejska – element tożsamości miasta czy szpecący zbytek

Artykuł ukazał się 10.02.2014 w serwisie Reklama.pl

„Forma oddziałuje tylko na siatkówkę, pomysł wdziera się w umysł i serce. To przysłowiowe jajko Kolumba – rozwiązanie wygląda na zupełnie oczywiste, kiedy już się je znalazło”. To słowa, które doskonale obrazują dobry pomysł reklamowy. Współcześnie jednak, coraz trudniej o taki. Świat bardzo przyspieszył a mnogość dóbr konsumpcyjnych sprawia, że nie sposób przedrzeć się z przekazem do odbiorcy. Twórcy muszą sięgać ciągle po nowe środku, używać nowych metod. Muszą zaskakiwać, aby zdobyć uwagę klienta. Mamy także do czynienia z nowym typem konsumenta Jest on sceptyczny, ma sporą wiedzę na temat mechanizmów reklamowych. Jego skłonność do poświęcania uwagi reklamie maleje. Rzuca to spore wyzwanie twórcom. Reklama musi być coraz bardziej zwięzła i uproszczona. Z drugiej strony segmentacja mediów i mnogość stacji wymusza konieczność wyboru miejsca kampanii. W tych okolicznościach kampania miejska staje się łącznikiem i przekazem o największym polu odbioru dla każdego typu konsumenta. W miejskiej reklamie z jednej strony mamy trend ambitent media, który przekonuje, że reklama powinna się znajdować wszędzie tam gdziekolwiek znajdują się ludzie, choćby na chwilę tam przystanęli: na pojazdach, na chodnikach, murach, przystankach. Wyciągając pieniądze z bankomatu wraz z banknotami pojawia się ulotka (sieci PLAY). Sięgając po pistolet dystrybutora paliwa, w toaletach publicznych, na odzieży przechodniów. Z drugiej strony mamy coraz mniejszą tolerancję na reklamę miejską. Coraz częściej dostrzegamy jej destrukcyjne działanie na architekturę miejską.

Galway Pub

Reklama w mieście istnieje od kiedy istnieją miasta

Zewnętrzne komunikaty, znakowanie przestrzeni i używanie jej jako środka przekazu informacji znane jest nie od dziś. W to zjawisko wpisują się już inskrypcje na egipskich budowlach. W starożytnej Grecji wieszano na murach tablice z obwieszczeniami, a w starożytnym Rzymie w przestrzeni miejskiej pojawiały się już informacji o sprzedawanych dobrach. Z czasem plakat i wszelkie formy komunikowania coraz częściej gościły w mieście. W wieku XVIII we Francji zezwolono osobom prywatnym na zawieszanie w miejscach publicznych reklam. Koniecznie jednak musiały być one drukowane na kolorowym papierze. Druk czarno-biały zarezerwowany był do obwieszczeń rządowych. Jules Cheret, Alfons Mucha, Bonnard to artyści, którzy tworzyli pierwsze miejskie reklamy. Paryż bez Chereta czy Praga bez Muchy nie miały by tego niepowtarzalnego, artystycznego klimatu. Pierwsze reklamy dużo czerpały ze sztuki. Były dziełem malarzy, rysowników. Wiązało się to z faktem, że nie było wówczas specjalistów zajmujących się reklamą. Nie było odpowiednich zawodów, twórców reklamowych: grafików, marketingowców, speców od kreacji, od wizerunku. Prace nad szyldami, etykietami powierzano malarzom. Pierwsze reklamy były ozdobą miast.

Z czasem jednak artyzm musiał zderzyć się ze światem czystej komercji. Na początku XIX wieku Amerykańscy twórcy plakatów – choć pierwsze ich działa, nadal z przekonaniem można nazwać sztuką – nie mieli już złudzeń. Reklama powstaje po to aby sprzedawać.

Mayflower-pub-005

Ilość rośnie, jakość spada

Dziś elementem reklamy jest przede wszystkim fotografia. Rysunków autorskich w reklamie jest coraz mniej. Reklam zaś w przestrzeni miejskiej

jest coraz więcej. Świadome marki nie narzucają się klientom. Szukają bardziej wyrafinowanych form, bardziej inteligentnego, dyskretnego przekazu. W roku 1993 Agencja Abbott Mead Vickers stworzyła kampanię dla The Economist. Plakat reklamowy był bardzo prosty. Czerwone tło z białym napisem: „I never read The Economist. Management trainee. Age 42”. W tym plakacie autorzy chcieli powiedzieć: „Jeśli nie chcesz wiecznie szkolić się na dyrektora to lepiej czytaj The Economist”. Prosta forma i prosty przekaz budziły raczej sympatię. Gdyby napisać dosłownie „czytaj The economist, bo inaczej nic nie osiągniesz” mogło by zabrzmieć nachalnie, pewnie nawet wzbudzić irytacje.

133902_tokio-noca-japonia

Przyszłość miejskiej reklamy

W mieście o uwagę potencjalnego klienta walczy wielu. Także drobni sklepikarze i drobne usługi. W centrach miast roi się od „second handów” i punktów ksero, które informują o swoim istnieniu czasem za pomocą środków wątpliwie pięknych. Reklam jest coraz więcej a tolerancja na ich obecność jest coraz mniejsza. W czerwcu 2013 roku prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział „Ustawę o wzmocnieniu narzędzi ochrony krajobrazu”. Jednym z założeń ustawy jest uściślenie warunków istnienia reklamy w przestrzeni miejskiej. Niektóre miasta samodzielnie wprowadzają zasady istnienia reklam w poszczególnych obszarach miasta. Kładzie się coraz większy nacisk, aby reklamy i oznakowanie wpisywało się w architekturę miejsca. Nie chodzi o to aby reklama zniknęła, ale o to aby nie szpeciła krajobrazu. Być może te ograniczenia wymuszą szukanie nowych, bardziej wyrafinowanych form miejskiej reklamy. Spowodują np. ponowne zbliżenie relacji reklamy z malarstwem lub architekturą. Chodzi przecież o to, aby istnieć w świadomości klienta. A ponieważ ten jest coraz bardziej świadomy i wymagający, lepiej go rozbawić, zaciekawić, prawdziwie zwrócić jego uwagę niż zirytować i przesycić.

pub puub7

Więcej o reklamie miejskiej poczytaj na stronie www.cpr.pl lub www.tektoora.com